
Vołosi to zespół, który od lat wymyka się wszelkim muzycznym kategoriom. Ich brzmienie łączy żywioł góralskiej tradycji z energią muzyki klasycznej i współczesnej improwizacji.
Miałam okazję uczestniczyć w jednym z ich koncertów i już od pierwszych taktów było jasne, że nie biorą jeńców.
Kiedy grają Vołosi, powietrze gęstnieje od rytmu. Od pierwszych taktów tempo przyspiesza, rytm galopuje. To nie jest zwykłe granie, to zbiorowe opętanie, które porywa, przyspiesza, nie daje złapać oddechu.
Ta muzyka pachnie wsią i tańcem do utraty tchu. Po dzikim wirze przychodzi bezruch, a parujące ciało cieszy się spokojem. Szaleństwo przechodzące w transowe ukojenie.
W świecie, który wymaga od nas kontroli i racjonalności, ich koncert staje się rodzajem kolektywnej terapii – rytuałem przywracającym kontakt z popędową stroną życia.
Słuchając ich, czujemy czystą energię życia – coś, co porusza i ożywia. Zarówno w ruchu jak i odpoczynku.




Dodaj komentarz