
Pierwszym zwiastunem tej umiejętności była pani z obsługi na szczycie wieży St Paul’s Cathedral. Była idealnym uosobieniem mojego odbioru brytyjskości – połączenia nieco ekstrawaganckiej łagodności i imperialnej dystynkcji. Przywitała mnie zdaniem: „Have a lovely day”. W jej tonie nie było tandetnego…





